Śpiewać każdy może

Poniedziałek 13 kwietnia 2015

Nikt nie słucha, a każdy zna – ten cytat z, nomen omen , pewnej piosenki nurtu disco polo najlepiej oddaje stan, w jakim znalazła się dziś polska muzyka rozrywkowa. Ten stan to nic innego jak discomania, która powoli, a jednak skutecznie, ponownie opanowuje rodzimy show biznes.

 

Ponownie, bo mniej więcej 20 lat przez nasz kraj przetoczyła się prawdziwa fala disco polo. Fala muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej, która spod strzech strażackich remiz, wiejskich wesel  i dożynek szturmem wkradła się praktycznie w każdy aspekt ówczesnego życia rozrywkowego. Tematyczne czasopisma, telewizyjne programy w porze największej oglądalności, aż wreszcie koncerty, które swym rozmachem przypominały dzisiejsze występy Madonny czy Depeche Mode – to wszystko sprawiło, że o disco polo mówiło się wszędzie. I, co paradoksalne, w większości… źle. Niby każdy gardził, każdy się śmiał, a jednak nie było wesela bez „Majteczek w kropeczki” lub „Szalonej”.

Dziś, kiedy mamy do czynienia z kolejną ekspansją tego gatunku, a w ofercie telewizyjnej królują już nie półgodzinne programy, a całodobowe kanały tematyczne, nikt nie ma już nic przeciwko disco polo. Mało tego: nawet, jeśli ktoś „odważy się” stwierdzić, że to obciach, to będzie w swej opinii niestety odosobniony. Dlaczego niestety? Cóż, to moje subiektywne odczucie. Wy natomiast możecie je sobie wyrobić oglądając film „Disco Polo”, w którym, nie bez śmiechu, można zaobserwować to, jakby nie patrzeć, ciekawe zjawisko od kuchni.  I nieważne, czy lubimy ten rodzaj muzy, czy nie. Disco polo, czy ktoś chce czy nie, jest z pewnością marketingowo – kulturowym fenomenem i choćby dlatego warto prześledzić, jak twórcy discopolowych „hitów” pięli się na sam szczyt. Nawet, jeśli dane jest to nam obejrzeć przez lekko skrzywione zwierciadło.

 

Wojciech Obremski

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij