"Nadal mogę być potrzebny"

Piątek 19 lutego 2016

O pracy samorządowca od „kuchni”, straconych szansach, stojących przed Sulęcinem wyzwaniach i o wolnym czasie na emeryturze z byłym burmistrzem Sulęcina, obecnym radnym Rady Powiatu sulęcińskiego Michałem Deptuchem rozmawia Adam Piotrowski.

Przekrój Lokalny: Proszę zdradzić na początek, ile lat już pan pracuje w samorządzie?

Michał Deptuch: W gminie przepracowałem 20 lat. Do tego trzeba dodać rok czasu w powiecie. Jest to połowa mojego życia zawodowego. Wcześniej przez cztery lata pracowałem w Związku Młodzieży Wiejskiej, a jeszcze przed tym przez 21 lat w państwowych gospodarstwach rolnych. Karierę w samorządzie rozpocząłem w 1994 r. kiedy zostałem radnym miejskim Sulęcina, a Rada wybrała mnie na zastępcę ówczesnego burmistrza Stanisława Kubiaka.

PL: Młodszym czytelnikom przypomnimy, że wtedy to Rada Miejska wybierała burmistrza.

MD: Tak i można było łączyć funkcję radnego i burmistrza czy zastępcy. Te 20 lat w gminie, to ogrom pracy, znajomości ludzi i przepisów prawa. Myślę, że ten czas dla Sulęcina nie został stracony. Z pierwszej kadencji dobrze wspominam współpracę ze Stanisławem Kubiakiem. Wspólnie z nim i Bożeną Sławiak załatwiliśmy wiele spraw w Warszawie. To był okres m.in. zabiegania o powstanie powiatu sulęcińskiego. Teraz się o tym nie pamięta, ale wiele rzeczy udało się dzięki wsparciu Polskiego Stronnictwa Ludowego, do którego należę.

PL: Jak pan spojrzy z perspektywy samorządowca na Sulęcin sprzed 21 lat i na ten dzisiaj, to jakie pan dostrzega największe różnice jeżeli chodzi o pracę burmistrza i rady, przede wszystkim w kwestii realizowanych zadań?

MD: Patrząc na najważniejsze wyzwania 21 lat temu, to trzeba w pierwszej kolejności wymienić inwestycje w kanalizację i wodociągi. Temu poświęcaliśmy dużo uwagi i pieniędzy, by nadrobić wiele zaniedbań. Kolejna rzecz to infrastruktura oświatowa. Szkoły musiały przejść gruntowne remonty począwszy od dachów po gabinety. Wybudowaliśmy dwie nowe sale gimnastyczne i boiska sportowe. Najważniejszym zadaniem obecnego burmistrza jest dokończyć inwestycje w kanalizację - zostały już małe, ale kosztowne odcinki - i zmodernizować wodociągi. To cały czas najważniejsze zadania gminy.

W pewnych kwestiach niewiele się zmieniło - Sulęcin nie ma idealnego położenia. Nie przebiegają przez gminę żadne drogi szybkiego ruchu. Nie mamy żadnych bogactw naturalnych. Z tego powodu nie zawsze można tu było zrobić to, co władze i mieszkańcy chcieli.

PL: No właśnie, nieraz w rozmowach z mieszkańcami gminy słychać zarzuty w stosunku do pana, że nic nikt nie zrobił przez ostatnie lata, by młodzi ludzie po ukończeniu nauki mogli w Sulęcinie zostać i mieli po co zostać. Chodzi głównie o nowe miejsca pracy i niski poziom wynagrodzeń. Jak pan na takie zarzuty odpowie?

MD: Podejmowałem wielokrotnie działania, żeby wprowadzić do Sulęcina nowe firmy. Kolejni inwestorzy jednak, którzy planowali coś otworzyć w Sulęcinie zniechęcali się po wizycie w Powiatowym Urzędzie Pracy i sprawdzeniu, ile osób jest gotowych podjąć pracę. Najlepszym rozwiązaniem dla Sulęcina byłoby kilka zakładów zatrudniających 100-150 osób. Wtedy w naturalny sposób te firmy konkurowałby ze sobą o pracowników i pensje byłyby wyższe.

Na tę chwilę mamy taką sytuację, że w zakładzie przetwórstwa warzyw działającym przy ul. Lipowej – tę firmę udało się nam ściągnąć do Sulęcina – oraz w firmie Molex zatrudnionych jest coraz więcej osób z Ukrainy. Kapitał ludzki to największy problem Sulęcina.

PL: Co uważa Pan za swój największy sukces i największą porażkę?

Jeżeli chodzi o sukcesy, to przede wszystkim muszę podkreślić, że są one nie tylko moje, ale też wszystkich pracowników urzędu, których zawsze bardzo ceniłem i wielu innych osób. Miałem taką zasadę, że w mojej pracy przed podjęciem decyzji pytałem się wielu ludzi, również mieszkańców gminy, co oni o tym sądzą. Wśród największych dokonań z okresu gdy byłem burmistrzem można wymienić gruntowną odbudowę infrastruktury oświatowej w gminie. Dużą uwagę zwracałem na bezpieczeństwo mieszkańców, dlatego zawsze dbałem o wszystkie jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej na terenie gminy. Wszędzie remizy są po kapitalnym remoncie a strażacy dysponują dobrym samochodem. Na poprawę bezpieczeństwa znacząco wpłynął też monitoring miejski. Wybudowaliśmy oczyszczalnię ścieków, którą teraz trzeba już zmodernizować, skanalizowaliśmy 97 proc. Sulęcina i większość sołectw. Takim pozytywnym akcentem, który został po mojej pracy jest Centrum Współpracy Polsko-Niemieckiej Dom Joannitów. Długo starałem się o znalezienie pieniędzy na remont tego budynku – wszyscy nam go później zazdrościli. Boli mnie tylko dzisiaj, że stoi on pusty. Kolejne zrealizowane zadania, które uważam za swój sukces to promenada nad Postomią z mini centrum rehabilitacji, Polsko-Niemieckie Centrum Spotkań i Szkolenia OSP w Trzemesznie Lubusim oraz drogi, chodniki i ścieżki rowerowe w gminie.

Wśród rzeczy, które tak do końca się nie udały mogę wymienić budownictwo komunalne. Chciałem postawić duży wielorodzinny budynek, nigdy jednak gminy nie było stać na coś takiego. Niestety, nie było też na ten cel środków pomocowych. Zrobiliśmy jednak dobry klimat dla inwestycji prywatnych i wojskowych, dzięki czemu w Sulęcinie powstało w ostatnich latach sporo nowych mieszkań.

PL: Która chwila z okresu gdy był pan burmistrzem wryła się panu najbardziej w pamięć, była najbardziej doniosła?

MD: Dzięki silnemu partnerstwu jakie nawiązaliśmy z Niemcami zostałem zaproszony do Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, gdzie jako burmistrz małego Sulęcina miałem na głównej mównicy dwuminutowe wystąpienie. Mogłem w ten sposób podziękować za wsparcie finansowe z Unii Europejskiej. Podczas wizyty wręczono nam dyplom Rady Europy. Później na gali w Sulęcinie wiceprzewodniczący Rady Europy za współpracę z partnerami z Niemiec oraz krzewienie idei wspólnej Europy wręczył nam Honorową Flagę Rady Europy. Kolejne ważne dla mnie wydarzenie, to spotkanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II w Watykanie. To są dla mnie chwile, które będę doskonale pamiętał do końca życia.

PL: W ostatnich wyborach samorządowych osiągnął Pan dopiero czwarty wynik. Był pan zaskoczony? Dlaczego wyborcy tak zagłosowali?

Chciałem już nie kandydować w tych wyborach i pójść na emeryturę. O jeszcze jedną kadencję bardzo mnie jednak prosili pracownicy urzędu i mieszkańcy. To był generalnie mój błąd, że wystartowaniu w tych wyborach. Uważam, że porażka to był ogólny trend zmian, jakie zachodziły wtedy w wielu samorządach. Ludzie chcieli wymieniać starych burmistrzów na młodych.

Mogę tylko dodać, że po 21 latach pracy w samorządzie mam czyste sumienie i mogę spokojnie spać. Nie było takich przypadków, żebym był przesłuchiwany przez policję czy prokuraturę za stawiane mi często w mediach zarzuty. Obsmarowywano mnie wszędzie dla zasady.

PL: Wróćmy do teraźniejszości. Przez wiele lat ze Stanisławem Kubiakiem był pan zaciętym wrogiem. Dzisiaj panowie razem składacie wniosek o odwołanie starosty, rozmawiacie. Czy ta zmiana jest spowodowana tym, że macie teraz wspólnego przeciwnika politycznego?
MD: Obaj z panem Kubiakiem mamy za sobą ogromne doświadczenie samorządowe. W latach 90’ bardzo dobrze nam się współpracowało i jeden na drugim mógł polegać. Teraz znów jesteśmy radnymi i zależy nam, żeby coś dobrego jeszcze zrobić, a sytuacja w powiecie jest zła.

PL: Jak dotąd pracował pan zawodowo przez ponad 45 lat, co wiązało się z codziennym wstawaniem i napiętym planem dnia. Teraz ma pan na pewno więcej wolnego czasu, proszę powiedzieć co pan z tym czasem robi?

MD: Staram się jakoś zagospodarować wolny czas, bo rzeczywiście mam go dużo więcej (śmiech). Trochę dłużej śpię ostatnio. Nadal prowadzę kalendarz, w którym codziennie coś się pojawia – są to spotkania, uroczystości i zebrania, na które jestem zapraszany. Jak przyjdzie wiosna to na pewno zajmę się ogrodem, wsiądę na rower i motor. Planuję też w końcu poświęcić trochę czasu na wędkarstwo. Zawsze podobały mi się wyjazdy na ryby, ale niestety brakowało na to czasu.

PL: I oprócz tego pozostaje panu nadal praca w samorządzie.

MD: Oczywiście, nadal jestem radnym i służę pomocą i doświadczeniem wszystkim, którzy mnie o wsparcie poproszą. Jestem pewien, że nadal mogę być potrzebny.

Korzystając z okazji chciałbym bardzo serdecznie podziękować mieszkańcom gminy Sulęcin za wiele dobrych słów i wsparcie, które przez tyle lat mi okazywali. Osoby, które z jakiegoś powodu uraziłem bardzo przepraszam.

PL: Dziękuję za rozmowę

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij